Zaciskam
powieki. W głowie dzwoni mi płacz mojej małej księżniczki. Naszej drobniutkiej
córeczki, która budzi się jak co noc i prosi o nakarmienie. Nie mogę tego
znieść. Niemal wyrywam sobie włosy z głowy. Zaciskam szczękę aby tylko nie
płakać. Straciliśmy nasze maleństwo, nasz promyczek szczęścia. Nicole była
owocem naszej miłości. Naszym największym powodem do radości. Po mojej brodzie
spływa strużka krwi z wargi, którą mocno przygryzam. Ścieram ją rękawem i
obejmuję rękoma kolana. Spoglądam na drewniane łóżeczko stojące pod ścianą i
czuję, że zaraz nie wytrzymam. Nie mam nawet siły wstać. Czuję jak silne
ramiona przyciągają mnie do swojego torsu. Wtulam się od razu i bez wahania w
ciało Leóna, nie mogąc opanować łez. Staram się być silna, lecz to wszystko
mnie przerasta. Straciliśmy ją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz